wtorek, 17 listopada 2020

#84 "Rozmowy z psychopatami" Christopher Berry-Dee

 (Recenzja z dnia 16 listopada 2020)

#84 "Rozmowy z psychopatami" Christopher Berry-Dee 



⭐⭐⭐⭐⭐⭐⭐⭐⭐/10

    "Witajcie w świecie Christophera Berry'ego-Dee! Zapraszam do podróży, w której będę odgrywał rolę przewodnika i która pozwoli Wam odwiedzić najgłębsze otchłanie umysłu psychopatów i bestii. Skoro czytacie tę książkę, już wyruszyliście w drogę, czy tego chcecie, czy nie."

    Christopher Berry-Dee, kryminolog i autor bestsellerów, ukazuje czytelnikom mroczne zakamarki psychiki najbardziej bezlitosnych i niebezpiecznych morderców na świecie. Przez wiele lat prowadził wywiady z przestępcami przebywającymi w więzieniach – w tym osławionymi seryjnymi zabójcami – i odkrył, że okazywany przez nich brak wyrzutów sumienia jest często jeszcze bardziej przerażający od popełnionych zbrodni. „Rozmowy z psychopatami i bestiami” niewątpliwie zmienią poglądy czytelników na to, kim są ludzie zdolni do najbrutalniejszych zabójstw, a poza tym stanowią dowód, że horror może być bliższy, niż sądzimy.

    Niesamowita pozycja, która wstrząsnęła mną tak bardzo, że mam ochotę na więcej i więcej! Nigdy wcześniej nie czytałam nic o tej tematyce, która jest podróżą w głąb umysłów potworów - psychopatów, morderców. Dawkowałam sobie tę książkę najdłużej jak się dało, ponieważ tak bardzo nie chciałam się z nią rozstawać. Autor zawiera w książce treści psychologiczne, takie jak informacje o tym, czym jest psychopatia, jakie są jej początki, jakie są różnice między psychopatią a narcyzmem - są to niesamowicie ciekawe rozdziały, dzięki którym możemy zgłębić temat i przygotować się nieco do kolejnych rozdziałów, które traktują już o poszczególnych przypadkach "psychopatów".

    Każda z wymienionych postaci jest niesamowicie ciekawa, barwna, a motyw ich zbrodni zaskakujący i nieprzewidywalny. Autor odkrywa przy nas dzieciństwo, podwaliny i początki bestialskich charakterów, pokazuje, że złe zachowania zawsze się skądś biorą. Ukazuje działanie ludzkiego mózgu i jego wpływ na reakcje i motywy zbrodniarzy. Rzadko czytam kryminały, ale ta pozycja jest oryginalna i nietuzinkowa, inna niż wszystkie. 

    Książka pozwala dużo zrozumieć, edukuje nas, uświadamia i co najważniejsze (mimo, iż kilka treści jest naukowych), napisana jest prostym i przystępnym językiem dla każdego czytelnika. Powtórzenia zawarte w książce myślę, że mają za zadanie podkreślić wagę danej informacji, jeszcze bardziej ją uwydatnić. 

    Nie czytałam wcześniejszych pozycji autora, jednak mam nadzieję, że będę miała okazję to nadrobić, ponieważ po lekturze tej pozycji wiem, że autor jest nietuzinkowy i warty poświęcenia czasu. Sposób, w jaki opisuje każdy przypadek oraz sam ich wybór jest niesamowity i sprawia, że książkę czyta się jednym tchem. Sam autor stwierdza, że nie jest to książka przeznaczona dla specjalistów, ale to pozycja, która choć trochę pozwoli nam uświadomić sobie i zrozumieć umysły psychopatów, choć nie jest to proste zadanie, gdyż to bardzo złożona kwestia. Zakończenie książki zapiera dech w piersi. 

    Polecam każdemu przeczytać tę pozycję, ponieważ nigdy nie wiemy, kto może okazać się bezlitosnym mordercą - czy mężczyzna siedzący obok nas, kobieta wyglądająca przez okno... 

    Dziękuję Wydawnictwu Czarna Owca za egzemplarz książki.


Bookwizja

wtorek, 10 listopada 2020

#83 "Baśnie, których nie czytano dziewczynkom" Myriam Sayalero

 (Recenzja z dnia 10 listopada 2020)

#83 "Baśnie, których nie czytano dziewczynkom" Myriam Sayalero 



⭐⭐⭐⭐⭐⭐⭐⭐⭐/10

    "Ojcze, nie ma nic szybszego niż myśl. Nawet gdy jesteś w domu, możesz w jednej chwili przenieść się nad rzekę. Co mogłoby być szybsze, jeżeli nie myśl? Jeśli chodzi o to, co jest najsłodsze na świecie, pomyśl o śnie, który wita cię każdej nocy, gdy zmęczony kładziesz się do łóżka. Wyobrażasz sobie coś słodszego? A co do bogactwa, jak się nad tym zastanowisz, zdasz sobie sprawę, że najbogatsze na świecie jest to, co daje nam wszystko, czego potrzebujemy. Czy przypadkiem nie jest to ziemia?"

    Zbiór piętnastu baśni ludowych z całego świata, które możemy znaleźć u Braci Grimm, Aleksandra Afanasjewa czy choćby w "Baśniach tysiąca i jednej nocy". Wywodzą się m.in. z tradycji hiszpańskiej, rosyjskiej, niemieckiej, francuskiej, brytyjskiej, ormiańskiej, pendżabskiej, chińskiej, arabskiej i południowoafrykańskiej. Choć są osadzone w tak odmiennych kulturach, łączy je postać głównej bohaterki – zawsze jest to kobieta. W powszechnie opowiadanych baśniach z reguły to mężczyźni odgrywają kluczowe role, to oni są mądrzy, odważni, i to oni ratują bezbronne księżniczki. Tutaj jest na odwrót. To kobiety (zarówno małe, jak i zupełnie dorosłe) są ukazane jako silne, sprytne i inteligentne osobowości, które zawsze znajdą sposób, by wybawić z opresji mężczyzn i zadrwić ze złych charakterów. Potrafią same doskonale sobie radzić i podejmować słuszne decyzje. Uderzające w tych historiach jest to, że ich feministyczny wydźwięk jest obecnie bardzo aktualny. W jednej z baśni, pochodzącej z XIV wieku pada pytanie: Czego tak naprawdę pragną kobiety? Pada też odpowiedź: Kobiety pragną wolności, by móc o sobie decydować.

    Niesamowita książka przepełniona pięknymi, nadzwyczajnymi i oryginalnymi baśniami, których nigdy wcześniej nie słyszałam. Każda z nich jest wyjątkowa. Opowiadają o wolności wyborów, przekonań i czynów. Bardzo ciekawe jest to, że główną rolę każdej z baśni grają kobiety. Nie tak jak to znamy z baśni, które czytali nam rodzice, dziadkowie - że to królewicz na białym koniu ratuje bezbronne kobiety. Kobiety - bohaterki, które niekiedy ratują swoich wybranków, moralizują. To one są bohaterkami. W baśniach czuć niesamowitą magię i cudowną atmosferę. Ilustracje, od których nie mogłam wprost się oderwać jeszcze bardziej potęgują napięcie. 

    Nie są to krótkie baśnie, jednak każda czegoś uczy, każda o czymś ważnym w życiu traktuje. Każda jest z różnych stron świata. Bo nareszcie powstała księga baśni o mądrych, nieprzeciętnych i niezależnych dziewczynach, silnych i biorących sprawy w swoje ręce, nie poddających się losowi. Myślę, że jest to pozycja, którą powinien poznać każdy. Każdą z kartek książki czytałam z zapartym tchem. Bardzo się cieszę, że teraz każde dziecko może trafić na tak niesamowitą pozycję i poznać te wspaniałe opowieści z różnych stron świata. Naprawdę gorąco polecam. 

    "Nie bój się i powiedz: Wolnym nie jest ten, kto fruwa, lecz ten, kto marzy."

    Dziękuję Wydawnictwu Dwukropek za egzemplarz książki. 


Bookwizja. 

#82 "A miało być tak pięknie" Kylie Scott

(Recenzja z dnia 10 listopada 2020)

 #82 "A miało być tak pięknie" Kylie Scott



⭐⭐⭐⭐⭐⭐⭐/10

    "Nie. Nie zrozum mnie źle: szybkie może być czasem przyjemne. Ale częściej chodzi właśnie o to, żeby sprawy szły powoli. Żeby poświęcić czas, by wszystko zrobić jak należy i upewnić się, że każdy dostaje to, czego potrzebuje - powiedział spokojnie, od niechcenia..."

    Siedem lat to szmat czasu. Tyle powinno wystarczyć, aby zapomnieć o paskudnej sytuacji, w jakiej Adele znalazła się w wyniku młodzieńczego zauroczenia. Miała wtedy osiemnaście lat i myślała, że wszystko skończy się dobrze. Tak się jednak nie stało. Uwodzenie starszego o piętnaście lat mężczyzny, który był przyjacielem i równocześnie pracownikiem jej ojca, nie było najlepszym pomysłem. Efekt? Złamany nos ukochanego Pete’a, firma na skraju bankructwa i wymuszony wyjazd Adele z domu. Na długo. Okazało się, że siedem lat to za mało, aby ludzie po prostu zapomnieli o skandalu. Adele próbowała jakoś wyjaśnić tę historię, ale... przeszkodziły jej własne uczucia. Była dorosła, więc zdawała sobie sprawę, czym może się skończyć zakazana miłość i że sekretny romans rzadko kiedy jest dobrym pomysłem. Tylko jak połączyć odpowiedzialne postępowanie z bezmiarem uczuć i pożądaniem, które narasta z każdą chwilą i staje się nie do zniesienia?

    Pierwsza, zakazana, ale jedyna prawdziwa miłość. Ile jesteś w stanie dla niej poświęcić?

    Na pierwszy rzut oka - zwykły, gorący romans. A jednak jest w tej książce coś takiego, że aż chce się dobrnąć do końca. Prosty, ale ciekawy język, kontrastowi i barwni bohaterowie i intrygujące tło akcji - to wszystko składa się na całkiem przyjemną pozycję na jesienny wieczór. Oczywiście z nieco piekielnymi scenami podsycającymi całą atmosferę. Bardzo dobrze się przy niej bawiłam, byłam ciekawa zakończenia historii głównej bohaterki. Poruszony tutaj został motyw starszego faceta oraz pewnego rodzaju stereotypów z tym związanych. Czy w miłości wiek ma znaczenie? Czy jednak liczy się tylko gorące uczucie? Czy mimo przeciwności losu dwoje ludzi mimo wszystko będzie ze sobą do końca? Jak zakończy się ta historia? Warto przeczytać.

    Książka mimo wszystko jest jednak przewidywalna, ale co z tego? Nie miałam wielkich oczekiwań, jednak zaskoczyła mnie - akcja pędzi bardzo szybko, nie da się przy niej nudzić. Teraźniejszość przeplata się z przeszłością, wątek goni wątek, a relacje bohaterów na każdej z kartek rozwijają się. Można wyczuć dużą dawkę humoru i dowcipu, jednocześnie sam romans buduje duże napięcie. 

    Lekkie pióro autorki sprawia, że mimo, iż jest to moje pierwsze z nią spotkanie, to na pewno nie będzie tym ostatnim. Ukazanie tego nastoletniego uczucia do mężczyzny starszego, dojrzalszego udało się naprawdę bardzo dobrze. Niezdecydowanie głównego bohatera, jego reakcje i wątpliwości - to wszystko budowało niezłe napięcie. Również zetknięcie dwóch różnych światów głównych postaci to mieszanka wybuchowa, od której bardzo trudno się oderwać. Przeczytałam jednym tchem. 

    Ostatecznie, bardzo polecam sięgnąć po tę pozycję jako przerywnik między innymi pozycjami, ponieważ jest to kawałek dobrej, pełnej humoru i miłości literatury. Lektury o dokonywaniu wyboru, szukaniu szczęścia i miłości mimo przeciwności losu.

    Dziękuję Wydawnictwu Editio Red za egzemplarz książki.


Bookwizja. 

środa, 14 października 2020

#81 "Garść miłości. Okruchy szczęścia" Katarzyna Mak

 (Recenzja z dnia 14 października 2020)

#81 "Garść miłości. Okruchy szczęścia" Katarzyna Mak



⭐⭐⭐⭐⭐⭐⭐/10

    "Czyżby w naszym życiu także zabrakło wspomnianych w piosence fal, które być może były siłą napędową budowanego przez lata małżeństwa? - pomyślałam strapiona. - Czy wreszcie nadszedł ten moment, abyśmy oboje spojrzeli na świat własnymi oczami, ale każde z osobna, z własnej perspektywy?".

    Helena, trzydziestolatka po rozwodzie, po rozstaniu z mężem nie potrafi na nowo ułożyć sobie życia. Zraniona, wykpiona przez los, bezskutecznie stara się zapomnieć o przeszłości. To jednak okazuje się niezwykle trudnym zadaniem, bowiem wszystkie znaki na niebie i ziemi, w tym nawet jej własna matka, pokazują kobiecie, że nie poradzi sobie w pojedynkę. Kiedy już zaczyna wierzyć, że nic dobrego jej nie spotka, spontanicznie decyduje się na samotny wyjazd na polskie wybrzeże. Tak trafia do Międzyzdrojów – miasta, które urzeka ją swoim niepowtarzalnym klimatem. Odnajduje tam urokliwy, choć nadszarpnięty zębem czasu hotel Bałtyk i mężczyznę, którego z wielu względów powinna się wystrzegać…Filip to bawidamek, facet niezwykle wpływowy, majętny i… zupełnie pozbawiony zasad. Jednak to właśnie on wielokrotnie ratuje nieporadną Helenę z tarapatów, co sprawia, że ona, kobieta o nieposzlakowanej reputacji, ląduje w ramionach największego podrywacza w mieście. Między parą, która wręcz się nie znosiła, wybucha płomienny romans. Czy pożądanie i pasja wystarczą, by połączyć tych dwoje?

    Ciekawa i poruszająca dogłębnie historia miłosna oraz tajemnica sprzed lat, która łamie serce i nie powinna ujrzeć światła dziennego... Książkę czytało mi się bardzo przyjemnie i szybko. Niby zwykły romans podsycony erotyką, a jednak jest w nim coś, co wciąga, elektryzuje. Bohaterowie, tak skrajnie inni i odmienni, skradli moje serce. Śledziłam ich losy z zapartym tchem od początku do końca. Atmosfera jest wybuchowa, tajemnicza, a akcja dzieje się bardzo szybko i dynamicznie.

    Jest to opowieść o miłości, pełna niespodzianek. Odczuwałam wiele skrajnych emocji, czytając książkę pani Katarzyny Mak - od ciekawości i radości, aż po smutek i rozczarowanie, nadzieję. Zmysłowość, która przebija się przez kartki jest tak wyraźna, że każdą akcję czytelnik od razu sobie wyobraża. Autorka pobudza, daje do myślenia, skłania do refleksji i sprawia, że aż chce się więcej. Wnika w nasz system wartości i robi wielki bałagan. 

    Historia opisana w książce jest prawdziwa i szczera. Jest to bez wątpienia idealna pozycja na jesienny wieczór. Pokazuje, ile człowiek jest w stanie zrobić, by odnaleźć swoje szczęście i życiową drogę. Czytelnik może przekonać się, jak główna bohaterka pokonuje bariery, by w końcu przełamać swojego życiowego pecha. 

    Myślę, że ta pozycja jest dla każdego, kto chce zrelaksować się przy ciekawej i wciągającej pozycji. Bo przecież każdy z nas pragnie od życia garść miłości, zrozumienia, szczęścia aż po grób. Gorąco polecam zaznajomić się właśnie z tą książką.

    Dziękuję Wydawnictwu Videograf za egzemplarz książki. 


Bookwizja. 

sobota, 10 października 2020

#80 "Wszystkiego, co naprawdę muszę wiedzieć, dowiedziałem się w przedszkolu" Robert Fulghum

 (Recenzja z dnia 10 października 2020)

#80 "Wszystkiego, co naprawdę muszę wiedzieć, dowiedziałem się w przedszkolu" Robert Fulghum 



⭐⭐⭐⭐⭐⭐⭐⭐/10

    "Dlaczego miłość nie jest prosta? Nie wiem. A szopy nie chcą zdradzić odpowiedzi na to pytanie."

    Ponad trzydzieści lat temu Robert Fulghum opublikował swoje credo, które stało się międzynarodowym fenomenem wydawniczym. Zbiór esejów "Wszystkiego, co naprawdę muszę wiedzieć, dowiedziałem się w przedszkolu" pozostawał na liście bestsellerów New York Timesa aż przez dwa lata. Po 25 latach powstało uaktualnione wydanie, przetłumaczone na 31 języków w 103 krajach, które na całym świecie sprzedało się w 17 milionach egzemplarzy. Dziś książka Fulghuma zachowuje moc powszechnej, choć nie mniej istotnej mądrości: że najbardziej podstawowe aspekty życia niosą ze sobą najważniejsze przesłanie. Graj uczciwie. Sprzątaj po sobie. Umyj ręce przed jedzeniem. Zachowaj podziw dla świata. To tylko niektóre z uniwersalnych zasad, które przyswajamy jeszcze w przedszkolu.

    Poruszające eseje Roberta Fulghuma to rozważania na temat życia, śmierci, miłości, bólu, radości, smutku i najlepszych sznycli w Stanach Zjednoczonych. Historia człowieka, który przywiązał balony do krzesła i uniósł się w przestworza, pokazuje, że jesteśmy odważni i nie boimy się latać. A żeby nie było zbyt patetycznie, dowiemy się też, dlaczego lepiej nie chodzić po schodach z wiadrem pełnym moczu oraz jak prawidłowo używać kabli rozruchowych.

    Niesamowita pozycja, tak uniwersalna, że myślę, iż jest przeznaczona dla każdego czytelnika. Idealna na prezent, ponieważ pokazuje, co tak naprawdę ważne jest w życiu, wszelkie zasady postępowania, życiowe refleksje. Książka daje do myślenia, czyta się ją bardzo szybko i ciekawie. Język jest prosty, a przykłady, jakie stosuje autor jeszcze bardziej urozmaicają i wzbogacają tę pozycję. Lekko napisana, w przyjemnym stylu. Teksty zawarte w książce dotykają tematów mniej lub bardziej poważnych, autor zbiera różne doświadczenia życiowe, obserwacje i przelewa je na papier. 

    Każdy z esejów traktuje o czymś innym, jednak są one ze sobą ściśle powiązane. Autor stwierdza, że "nauczył się wszystkiego, czego nauczyć mogą czas i doświadczenie" i są to niesamowite oraz jakże prawdziwe słowa. Dla autora książka jest niczym swoista kronika własnego życia, rachunek treści i wydarzeń. Opisuje listę rzeczy, których dowiedział się, odkąd skończył sześć lat. 

    Każdy z esejów bardzo do mnie przemawiał, za każdym razem miałam różne przemyślenia dotyczące mojego życia i wspomnień autora. Momentami nawet utożsamiałam się z nim. Zaskakujący jest sam autor, ponieważ Robert Fulghum jest pastorem, przez co od razu w głowie pojawiała mi się obawa, że jego teksty mogą być nadmuchane jak kazania, ale jak wielkie było moje zaskoczenie, gdy zapoznałam się z tą książką. Jedne z lepszych esejów, jakie czytałam w życiu. Są po prostu fantastyczne.

    Podsumowując - niezwykłe rozważania o niby zwykłych sprawach, napisane w sposób tak ciekawy i zaskakujący, że aż chce się do nich wracać. Autor streszcza w całej książce najbardziej istotne rzeczy, które są ważne w życiu każdego człowieka. Gorąco polecam zapoznać się z tymi esejami. 

    Dziękuję Wydawnictwu Mamania za egzemplarz książki.


Bookwizja. 

poniedziałek, 5 października 2020

#79 "Sfora" Przemysław Piotrowski

 (Recenzja z dnia 5 października 2020)

#79 "Sfora" Przemysław Piotrowski



⭐⭐⭐⭐⭐⭐⭐/10

    "Skrzypienie śniegu za plecami. Ciepły strach rozlewający się po ciele. Wola Boga. Obłok cuchnącej pary otulającej jego kark i policzki. Gdy ksiądz umierał, nie był w stanie zrozumieć, dlaczego Bóg wezwał go do siebie, wysyłając po niego samego diabła."

    Zima. W lesie nieopodal Zielonej Góry odnaleziona zostaje ręka. Wstępne oględziny wskazują, że została ona… odgryziona przez człowieka. Atmosfera niepokoju w mieście narasta. W mediach pojawiają się pogłoski o grasującym w okolicach wilkołaku. Niedługo potem śledczy trafiają na zmasakrowane zwłoki zaginionej niedawno zakonnicy – ofiara została zamordowana, a jej ciało rozszarpały wilki. Inspektor Romuald Czarnecki powołuje specjalną grupę dochodzeniowo-śledczą, w skład której wchodzą również Igor Brudny i Julia Zawadzka ze stołecznej policji. Talent i trudna przeszłość komisarza Brudnego po raz kolejny mogą okazać się nieocenione. Mimo zdecydowanych działań śledztwo komplikuje się coraz bardziej. Brudny musi ustalić, czy sprawca ma jakiś związek z sierocińcem sióstr hieronimek, w którym sam się wychowywał. Łowy dopiero się zaczynają.

    Pokochałam autora za poprzednią część - "Piętno" i byłam bardzo ciekawa kontynuacji tej niesamowitej pozycji. Nie zawiodłam się. Nadal czułam dreszcze na całym ciele czytając tę książkę. To mistrzostwo samo w sobie. Genialni bohaterowie - tak bardzo wyraziści, dający się lubić, akcja trzymająca w napięciu od pierwszej kartki, niesamowite tło wydarzeń, a także język tajemniczy i czasem przeszywający na wskroś, to wszystko daje nam powieść grozy godną XXI wieku. 

    Książki nie przeczytałam - ja ją pochłonęłam. Nieprzewidywalność, zwroty akcji, krwawe i brudne sceny tylko dodawały napięcia całej książki. Autor po pierwszym tomie nie spoczął na laurach, stanął na wysokości zadania zdecydowanie. Dawno żaden kryminał mnie tak nie wciągnął, a szczerze mówiąc, jestem wybredna jeśli chodzi o ten gatunek. Bardzo szybko się ją czyta, język jest prosty. Niesamowicie barwne i szczegółowe opisy akcji to myślę, że jest największy plus tej pozycji. Autor świetnie przeprowadza czytelnika przez całe śledztwo Brudnego i innych. Intryguje i potęguje napięcie, co będzie dalej. Aż do samego końca nie mogłam domyślić się zakończenia. 

    Autor sam stwierdza, że gdy pisał "Sforę", zależało mu na realizmie, dlatego też prawie wszystkie instytucje czy miejsca istnieją naprawdę. Przemysław Piotrowski jest niesamowitym autorem, świetnym manipulatorem historii. Zadbał o to, by książkę czytało się z zaciekawieniem, przejęciem, przyjemnością i fascynacją. Książka dotyka wiele tematów tabu istniejących we współczesnym społeczeństwie. Momentami boli, skłania do refleksji, sprawia, że czytelnik odczuwa wiele skrajnych emocji.

    Szczerze polecam każdemu, kto uwielbia mocne, mroczne i nieprzewidywalne kryminały. Polecam również tym, którzy na co dzień nie czytają tego typu pozycji, by przekonali się, tak samo jak ja, że jednak "coś" jest w tych powieściach grozy i kryminałach - świetna, tajemnicza i brutalna historia, której nie można pominąć. 

    Dziękuję Wydawnictwu Czarna Owca za egzemplarz książki.


Bookwizja.